Z jednej strony, mówi się o AI jako o zagrożeniu dla twórców, naruszeniu ich praw autorskich i utracie wyjątkowego charakteru sztuki, opartego na ludzkich doświadczeniach, emocjach i wrażliwości. Generatywna AI może bowiem sprzyjać homogenizacji treści, zamieniając dominujące wzorce estetyczne w obowiązujący i powtarzalny standard. Z drugiej strony, sztuczna inteligencja jest postrzegana jako narzędzie znacząco poszerzające dotychczasowe możliwości twórcze artysty, które pozwalają mu eksperymentować z formą i stylem. Prace, które powstają w wyniku tej współpracy niewątpliwie budzą emocje. Mogą równie mocno fascynować, zachwycać, prowokować, niepokoić, jak i budzić nasz sprzeciw.
Rozwój generatywnej AI sprawia, że pytanie o miejsce człowieka w sztuce ustępuje miejsca pytaniu o charakter jego sprawczości. Nie chodzi już bowiem wyłącznie o fizyczne wykonanie dzieła, lecz o zdolność nadania kierunku procesowi twórczemu. Rozwój sztucznej inteligencji nie musi bowiem prowadzić do zaniku tradycyjnych form twórczości, odsyłając pędzel, płótno czy dłuto do muzeum. To powinna być alternatywa, a nie substytut dla artysty i sztuki. Augmented art pozwala współistnieć różnym formom twórczości, od tej opartej na tradycyjnym warsztacie, po tę opartą na algorytmach, pozostawiając nam, artystom i odbiorcom, wybór. Być może zatem najważniejszą zmianą w najbliższych latach okaże się konieczność ponownego określenia, czego właściwie oczekujemy od sztuki i dlaczego nadal jej potrzebujemy.
O tym można przeczytać w komentarzu dr Dominiki Kaczorowskiej-Spychalskiej, prof. UŁ „Czy AI Art się (o)broni?” w raporcie Związku Cyfrowa Polska „Twórcy w erze AI. Szanse, obawy, realia”
Redakcja: Wydział Zarządzania UŁ
